poniedziałek, 24 marca 2014

Weekend szkoleniowy z Pavlem Ocieczkiem 23 - 24.03.2014


W zeszły weekend Aneta z Perą oraz Iwona z Drugiem spędziły w Czechach. W niedzielę dojechała do nich Mada z Nitrem. W sobotę dziewczyny ćwiczyły z psami w parku, gdzie rozpraszały ich (poza słoneczną pogodą i żarem lejącym się z nieba) tłumy spacerowiczów z dziećmi, ludzie na rowerach lub rolkach, psy wszelkiej maści i rozmiaru, a nawet..... jeźdźcy na koniach. Nie ma lekko, psy muszą pracować w każdych warunkach, a Perka i Drug są już na tym poziomie, że takie rozproszenia są dla nich jeszcze trudne, ale już nie dekoncentrujące. Nie muszę chyba dodawać, że poradziły sobie znakomicie. Dziewczyny opalone i w doskonałych humorach wróciły do domu.


W niedzielę trening odbywał się w zaciszu zapory wodnej, na skraju lasu. Warunki przy tamie panują dokładnie odwrotne niż w parku: jest cisza, spokój i tylko od czasu do czasu znikąd pojawi się jakiś pies lub człowiek, powodując w nas nerwowe przełknięcie śliny. Bo jeśli jest spokój, to ludzie się rozluźniają, przestają kontrolować środowisko i taki nagły skok adrenaliny w postaci wkraczającego na plac człowieka lub psa jest nie do przecenienia. Tym razem taką przyjemność miała Mada i Aneta. Nitro bawił się kamieniem, a Mada robiła mu zdjęcia, kiedy nagle pies zesztywniał i okazało się, że między nogami Mady biega radośnie yorkshire terrier. Nitro jednak stanął na wysokości zadania i na polecenie położył się napięty jak struna i grzecznie czekał aż pies odejdzie. Kilka godzin później, psy biegały po skończonym treningu i naraz, na plac wkroczył żwawo człowiek, Pera rozpoznała w nim pozoranta, którego należy pogonić, jednak na polecenie wydane przez Anetę natychmiast wróciła do nogi i czujnie obserwowała człowieka z odległości. Takie sytuacje, choć stresujące, pokazują nam, ze jednak nauka nie idzie w las, a nasze psy są posłuszne i całkowicie pod naszą kontrolą nie tylko na placu treningowym, ale również w nieprzewidywalnych warunkach. 


Wracając do niedzielnego treningu, można powiedzieć, ze NiCowe owczarki doskonalą swe umiejętności z treningu na trening, natomiast nasz mini - molosek pracuje nierówno i tak do końca jeszcze wciąż nie jest przekonany czy gryzienie jest fajną zabawą czy jednak jest nudne. Lejący się nieustannie z nieba deszcz, nie ułatwiał nikomu pracy. Pera i Drug ćwiczyły oszczekanie pozoranta w namiocie, ucieczkę pozoranta oraz opanowanie emocji i chodzenie przy nodze pomiędzy gryzieniem rękawa. Obydwoje bardzo dobrze już pracują w dużym pobudzeniu i potrafią się wyciszyć i skupić w chwilach, kiedy trzeba. Aż miło się na nie patrzy.

środa, 5 marca 2014

Weekend Szkoleniowy z Petrem Šolcem, 1 - 2 marca 2014


W pierwszy, piękny i słoneczny, weekend marca mieliśmy znów okazję gościć Petra Solca. Czeski pozorant oprócz pięknej pogody przywiózł nam jak zwykle wiele wskazówek dotyczących tego, jak powinniśmy ćwiczyć z naszymi psami :)

Petr przyjechał do nas już w piątek, by jak poprzednio napić się z nami piwa. Udało nam się poznać wiele czeskich słówek, z których to mandolinka bramborova (stonka ziemniaczana) najbardziej zapadła nam w pamięć.

Ze względu na dużą liczbę psów zaczęliśmy w sobotę i w niedzielę od 7 rano, od posłuszeństwa. Na placu stawiały się kolejno bardzo różne psy- od doświadczonych i zaprawionych w bojach, po zupełne "świeżaczki".

Iwona i Drug, starzy wyjadacze ;)

Karo i Szuja, świeżynki ;)

Chwilę przed południem ruszyliśmy z obroną, na placu stanęły namioty, a Petr zmienił strój na zębo i pazuroodporny ;). Oprócz naszych znajomych już "Canecorsiarzy" (osoby posiadające psa rasy cane corso;)) na seminarium pojawiły się 2 młode bokserki Ailla i Lili, które mimo tego, iż pierwszy ras uczestniczyły w tego typu wydarzeniu poradziły sobie świetnie. 


Kolejnym świeżym adeptem gryzienia pozoranta był Navarro, również bokser. Szybko złapał o co chodzi z tą szmatą i co trzeba z nią robić.


Również pierwszy raz na szkoleniu organizowanym przez nas pojawiły się dwie suczki owczarka niemieckiego- Kala i Kleo. Pozorant, oszczekanie, rewiry to dla nich nie pierwszyzna, od razu im się spodobało w Stanicy :)

Kala


Kleo

Pojawiło się sporo młodzieży - Uran (ON), Flo, Kiara, Fart oraz Gaga (CC) oraz jedyny i niepowtarzalny bardzo groźny aussie - Reset :). Pierwszy raz gościliśmy również Rio, przesympatycznego BOSa.


Na pamiątkę super weekendu powstał film, można go obejrzeć tutaj. Zdjęcia, które robiła Agata Listowską znajdują się w jej albumie, czyli tutaj. Resztę zdjęć, na których uwiecznieni są wszyscy uczestnicy można znaleźć na naszym fan pagu, czyli tutaj.

Petr wyjechał uśmiechnięty, kolejne seminarium planujemy na maj :) 

BYŁO, JAK ZWYKLE, BARDZO WESOŁO!


wtorek, 18 lutego 2014

NiCowe weekendy

foto Alicja Ujma

Tak się jakoś złożyło, że weekendy spędzaliśmy, jak zwykle, aktywnie i sportowo, ale jakoś brakło nam już siły do uzupełnienia bloga. Ale co się odwlecze, to nie uciecze i dzisiaj nadszedł dzień, na uzupełnienie braków. 


8 - 9 lutego Aneta z Perą, Iwona z Drugiem i Mada z Nitrem spędzili w Czechach, trenując obronę pod okiem Pavla Ocieczka. Było bardzo fajnie, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, zakręconych na punkcie psów, nawet nie odnotowaliśmy żadnych barier językowych :) Pera na placu boju była najgrzeczniejsza, cicha i skupiona przy nodze Anety, dopiero na hasło "Uważaj" wstępował w nią diabeł. Drug szybko zrozumiał, że kluczem do gryzienia rękawa, jest grzeczne respektowanie poleceń Iwony i nie spuszczał z niej oka, czekając na znak-sygnał do ataku. Natomiast Nitro doznał objawienia i wreszcie zrozumiał, że obrona jest fajną zabawą, polegającą na szarpaniu się z gryzakiem z dziwnie ubranym wujkiem. Weekend był naprawdę udany. 


W tym czasie Karo z Chili uczestniczyły w agilitowym seminarium CCAD (Comprehensive Course Analysis Day) z Lee Gibsonem, czyli w semi poświęconemu wszechstronnej analizie toru. Karo się uczyła, jak prowadzić psa po torze, a Chili bawiła się doskonale, spędzając czas w swój ulubiony sposób. Zresztą, zobaczcie sami na filmiku.

foto Paula Gumińska

Następny weekend, 15 - 16 lutego, spędziliśmy w większości na Psim Polu. W sobotę, jak zwykle, Karo prowadziła ćwiczenia dla agilitowych kursantów, natomiast w niedzielę w Stanicy odbył się trening obedience z Leną Śliwerską. W treningu uczestniczyli: Monika z Fruzią (maltańczyk), Ludmiła i Faro (OBM), Aneta z Perą, Iwona z Tantem i Drugiem, Karo z Szują i Mada z Nitrem. Monika z Fruzią ćwiczyły chodzenie przy nodze, zmiany pozycji w marszu i wysyłanie do kwadratu, ale przede wszystkim sprawdzały swoje możliwości na obcym terenie, wśród nieznanych, głośnych ludzi. Poszło im znakomicie, a my wszystkie zaczęłyśmy się zastanawiać po jaką cholerę nam nasze duże, szczekliwe, brudne i obślinione psy, jak można mieć taką uroczą kruszynkę. 


Lena przyjechała ze swoją Lusią (BC), która w niesamowicie skoczny i radosny sposób ćwiczyła kwadrat, aport i chodzenie przy nodze. Człowiek się mimowolnie uśmiechał na jej widok. 


Faro z Ludmiłą uczyli się wymiany zabawek, prawidłowego szarpania, wymiany zabawki na jedzenie oraz (przypadkiem zupełnym) aportu. Faro rośnie na mądrego i pięknego malinoisa. 


Podobnie jak jego siostra, Szuja, która tym razem ćwiczyła wymiana jedzenia na zabawkę oraz wytrwania w pozycji "stój", czyli samokontroli. Mądra dziewczynka wszystko złapała w mig. 


Perka trenowała chodzenie przy nodze na kontakcie, od pierwszego kroku. Trenowała również zmiany pozycji oraz siedzenie na krześle i pozowanie do zdjęć. 


Drug ćwiczył aport, chodzenie przy nodze i chodzenie przy nodze w rozproszeniach; natomiast Tantek uczył się trzymać nerwy na wodzy, nawet jeśli w zasięgu jego wzroku leży gryzak, szarpak czy piłka. 


Nitro poznawał nową metodę wysyłania do kwadratu oraz uczył się szybszego pobierania koziołka z ziemi przy aporcie. 


Było bardzo fajnie i już nie możemy doczekać się kolejnego treningu. Filmik.

W czasie, gdy ww. psy żmudnie dłubały szczegóły obedience, Bombel szalał na obronie z Michałem Wiśniewskim. Ćwiczył ucieczkę pozoranta, konwój oraz długie ataki. Bo dobry pies, to zmęczony pies ;)

foto Barbara Szoblik - Cieśla


piątek, 7 lutego 2014

Weekend Szkoleniowy z Petrem Šolcem, 1 - 2 marca 2014


Zapraszamy na kolejny intensywny trening obrony i posłuszeństwa ze znanym i cenionym czeskim pozorantem Petrem Šolcem! W przerwie, tradycyjnie już oferujemy poczęstunek ;)

Szkolenie odbędzie się w Stanicy k. Gliwic (gmina Pilchowice). Istnieje możliwość gryzienia na pełen kostium!


Wszelkie informacje i zgłoszenia proszę kierować na maila do Iwony: iwkawasilewska@wp.pl lub telefonicznie 693-457-953. Koszt jednego dnia szkolenia wyniesie ok. 80 zł.

Relację z pierwszego spotkania z Petrem można przeczytać tutaj.

niedziela, 2 lutego 2014

Trening wiosenno - zimowy

Czujemy wiosnę w powietrzu. Ludzie i psy. Na ludzi działa to mobilizująco, na psy rozpraszająco. No bo jak tu się skupić na treningu, skoro ptaszki ćwierkają, słoneczko grzeje, lód w strumyku topnieje i można go rozbić łapami, a w powietrzu czuć zapach wolności? Ciężko, oj ciężko. Jednak trzeba się było wziąć w garść i trochę poćwiczyć. Na wysokości zadania stanęły wszystkie owczarki, molos miał dzisiaj trawę w głowie, a kundelek, jak zwykle, swoje bardzo ważne sprawy do załatwienia.


Trening rozpoczął Tanto. Chwilę pojęczał i pomarudził, ale wziął się w garść i ćwiczył bardzo ładnie. Jego kręgosłup już jest chyba bardziej giętki niż przed operacją, Tantek skręca się w kółeczku w prawo i w lewo, a nawet ćwiczy slalom między tyczkami. Potem trochę pochodził przy nodze, powymieniał się zabawkami z Iwoną i usatysfakcjonowany zszedł z placu.


Na plac wkroczył Nitro. Zaczął od wałkowanych od wielu miesięcy stacjonarnych zmian pozycji. Można powiedzieć, że wykonuje je już wyśmienicie, jego tylne łapki nie przesunęły się nawet o centymetr (sprawdziliśmy na tyczce od hopki). Potem trochę pochodził przy nodze, poćwiczył aport i ślad. Potwornie trudno mu się było jednak skupić, więc wrócił do samochodu, ustępując miejsca kolejnemu owczarkowi.


Drug dzisiaj ćwiczył naukę odłożenia nagrody. Iwona przywoływała psa do nogi, kładła obok niego piłeczkę, a potem trenowali chodzenie przy nodze. Na komendę zwalniającą Drug biegł do leżącej na trawie nagrody. Trzeba przyznać, że wychodziło mu to znakomicie. Ćwiczyli też wymianę jednej piłki na drugą (na komendę) oraz wymianę zabawki na jedzenie. To drugie nie jest dla Druga łatwe, ale z tygodnia na tydzień wychodzi mu to coraz lepiej.


Następna w kolejce do ćwiczeń była Szuja. Wstyd przyznać, ale ta czteromiesięczna malinka była najlepiej skupionym i zmotywowanym psem ze wszystkich psów ćwiczących dzisiaj. Szuja ćwiczy dostawianie się do nogi, chodzenie przy nodze, zostawanie, przywołanie oraz samokontrolę, czyli opanowanie emocji. Obserwowanie jej postępów nastraja pozytywnie do życia :)


W końcu na placu pojawiła się Chili i wprowadziła trochę ruchu do treningu. Chili dzisiaj odrzuciła nudne posłuszeństwo i ćwiczyła to, co lubi najbardziej, czyli agility. Chilinka jest psem bardzo skupionym na pracy, szybkim, ale i doskonale kontrolującym emocje. Reaguje na każdy ruch Karoliny, nie sprawiają jej trudności zmiany za psem, przed psem, niemieckie czy ślepe. Wszystkie te manewry ma w pazurku. A gdy wbiega w slalom, to aż się za nią kurzy.


Ostatnia na Psie Pole weszła Milenka. Posprzątała nagrody przeoczone podczas śladów oraz te zagubione w trawie na posłuszeństwie. Poskakała, pożebrała, napełniła brzuszek i zadowolona pojechała do domu.


Oczywiście nagrałyśmy filmik z treningu - optymistyczny i wiosenny :)

niedziela, 26 stycznia 2014

Czeski weekend - ślady i obrona


W dniach 25 - 26 stycznia 2014 roku Grupa NiC zorganizowała seminarium ze śladów z Karelem Kovacem oraz z obrony z Pavlem Ocieczkiem. Zanim przejdziemy do szczegółowego opisu tego weekendu, pragniemy z dumą ogłosić powstanie dwóch nowych jednostek miar - "kwadrat" oraz "marcinek". Kwadrat jest jednostką czasu (trzy kwadraty mieszczą się w jednej dobie), natomiast marcinek jest jednostką długości (pięć marcinków mieści się w jednym metrze). Jednym słowem - jak zwykle nie było nudno ;)



W sobotę grupa została podzielona na dwie podgrupy, część uczestników poszła deptać ślady z Karelem, a część ćwiczyła obronę z Pavlem. Temperatura oscylowała w okolicach minus 15 stopni, śnieg sypał, wiatr wiał, cały świat mówił nam, że powinniśmy siedzieć w domu z kubkiem herbaty w ręce. Dzielnie ignorowaliśmy pogodę i (o dziwo) nikt nam nie zamarzł (nie liczymy niektórych samochodów). Grupę śladową reprezentowały Krysia (po czesku Krzysia) ze swoim hovawartem Jasiem (Tu Pilnuje), Iwonka (po czesku Sylvija) z Tantkiem (Grand Zagland) oraz Marcin ze swoją malutką malinką Farą (Marshall Dogs). Jaś jest już doświadczonym psem, bardzo pewnie i płynnie idzie po śladzie, doskonale zaznacza przedmioty, tworzą z Krysią wyśmienitą parę. Nasz Tanto również poczynił duże postępy, odkąd siedzi na IPO-wej emeryturze i do znudzenia ćwiczy posłuszeństwo oraz ślady (z wyłączeniem obrony). Wszystkie jesteśmy z niego dumne i pokładamy w nim oraz Drugu nadzieje, że chłopaki będą reprezentowały Grupę NiC w tej dyscyplinie sportowej (przynajmniej Nitro i Pera bardzo pokładają). Mała Fara zrobiła swój pierwszy kwadrat w życiu i, jak to malinois, była bardzo kontent z łatwo dostępnych smaczków. 


Z Pavlem ćwiczyły cztery psy, każdy miał trzy wyjścia na plac. Sesje były kilkuminutowe, maksymalnie do 10 minut, bo mróz był naprawdę zabójczy. Na pierwszy ogień poszedł Grom - american staffordshire terrier wraz ze swoim przewodnikiem Marcinem. Razem stanęli na przeciwko czeskiego pozoranta i godnie reprezentowali nasz kraj ;) Grom jest bardzo skocznym psem (jak na teriera przystało), pomimo swojego niewielkiego wzrostu, potrafił łapać rękaw wysokiego pozoranta bez żadnej taryfy ulgowej. Niesamowite wrażenie robił jego wiecznie rozmerdany ogonek, szczególnie, gdy niósł w zębach upolowany rękaw. Następna była Pera (z Třešňáku), która grzecznie wmaszerowała na plac u boku Anety, pozwoliła przywitać się Anecie z Pavlem (zerkając podejrzliwie, bo jednak nie ufała pierwszy raz widzianemu pozorantowi), a potem na komendę "Uważaj!" mogła już spokojnie rozedrzeć paszczę i  szczekać. Pera była zdecydowanie najgrzeczniejszym psem na placu szkoleniowym, przepięknie włączała i wyłączała się z trybu obrony. Następnie na plac wmaszerował Drug (z Ječmínkova Kraje). Tym razem Iwona dopilnowała, by Drug wszedł na plac przy nodze, bez zbędnej ekscytacji - tak, by przewodnik mógł przywitać się z pozorantem, a pies grzecznie siedział przy nodze. Dla Druga było to bardzo trudne, on chciał gryźć, bawić się, szarpać - on chciał obrony, a nie posłuszeństwa. Niestety Iwona zadecydowała, że Druguś już ma ponad rok i czas na savoir vivre nie tylko na posłuszeństwie i śladach, ale również na obronie. Ostatnim psem był Nitro (Nice And Lovely). Nituś ma najmniejsze doświadczenie na obronie, więc każdy pozorant najpierw się z nim serdecznie wita, a potem zaczynają się harce i zabawy szarpakiem. Tym razem Pavel poświęcił się pracy bez reszty i pozwolił Nitowi przeciągać się po śniegu na leżąco, pies był zachwycony.



Trzy kwadraty później obie podgrupy połączyły się w jedność i spotkały na wykładzie Karela na temat zmysłu powonienia u psa, sposobu unoszenia się zapachu oraz instrukcjach na temat układania śladów. Nie było już z nami Fary, w zamian pojawiły się trzy owczarki niemieckie użytkowe: Fabiola (K-9 Border Unit) oraz dwójka jej kilkunastotygodniowych szczeniaków: Gasira i Gringo (Rosa Polonica). Przed wykładem Karel ułożył ślady dla bardziej doświadczonych psów i w czasie, kiedy my dochodziliśmy do siebie nad kubkiem kawy, ślady już stygły, by psom utrudnić pracę. Po godzinie pierwszy wyruszył Drug. Musiał pójść obcym śladem, bez smaczków, z dwoma przedmiotami do oznaczenia, dwoma załamaniami pod kątem prostym i jednym pod kątem ostrym. Iwona złapała się za głowę, ale Drug dał radę. Jak zwykle, poszło mu wybornie. 


Następny był Jaś. Jego ślad zakładał powrót po pętli oddalonej od poprzedniego śladu o 20 cm. Krysia zwątpiła w psa, bo wyglądało na to, że chce wrócić się po śladzie już raz przebytym; natomiast Jasiek wiedział, co robi. I znów nauczyliśmy się, że trzeba zaufać psiemu nosowi, bo wie lepiej niż my. 


Ostatnim psem z ułożonym przez Karela śladem była Fabiola. Zastanawialiśmy się grupowo, co takiego przygotował dla Marzeny Karel, bo z odległości wszystko wyglądało bardzo prosto. Fabia szybko i sprawnie ruszyła przed siebie, skręciła pod kątem prostym, zaznaczyła przedmiot, znów skręt, przedmiot, skręt, koniec. Okazało się, ślad biegł wzdłuż oraz w poprzek wyraźnych tropów zwierzyny leśnej (sarny i bażanta). Psica jednak nie dała się oszukać i szła jak po sznurku.


Potem reszta z nas poszła ułożyć dla psów początkujących kwadraty. Bok kwadratu miał mieć 10 marcinków długości, cały miał być wydeptany, a więc pokryty naszym zapachem, z rozrzuconymi 20 smaczkami. Szczeniaki potrzebowały chwili, żeby przypomnieć sobie o co chodzi, a potem już dzielnie z nosem przy ziemi szukały smaczków. Pera i Nitro zrobiły swoje kwadraty sprawnie i szybko. Pomimo tego, że ćwiczyły niedaleko siebie, potrafiły się skupić na tropieniu, a komenda "Wąchaj" wystarczała, by schylały łeb do ziemi i węszyły nasz zapach. Najtrudniej miał Grom. Marcin ambitnie ułożył kwadrat o długości 25 marcinków i biedny pies musiał przemierzyć kilometry, by zebrać swoje 20 smaczków. Potem nastąpiła przerwa obiadowa z drugim wykładem, a po przerwie powtórka z rozrywki.



W niedzielę wspierała nas Karo (po czesku Karolinka) z Chili i Szują, dzięki czemu po skończonej pracy psy mogły się wybiegać w swoim ulubionym towarzystwie (Nitro musiał podzielić swój czas pomiędzy Perę, Chili i Szuję, co spowodowało, że był naprawdę porządnie wybieganym psem). Rozjechaliśmy się do domów w radosnych nastrojach, dumni ze swoich psów i zadowoleni z ich postępów oraz z głowami pełnymi planów na przyszłość (np. Mada ma w planie 100 kwadratów do marca). Więcej takich weekendów!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Ślady i posłuszeństwo

Dnia 11 stycznia 2014 roku odbył się nasz grupowy trening, na który został zaproszony NiCowy przyjaciel: cane corso Baloo z Gildii Nieustraszonych wraz ze swoimi opiekunami - Martą i Bartkiem. Baloo ćwiczył podstawy posłuszeństwa oraz podstawy tropienia z Iwoną. 


Na treningu stawili się kolejno: Iwona z Tantem i Drugiem, Mada z Milą i Nitrem oraz Karo z Chili i Szują. Tak, żeby było parzyście :) Tanto ćwiczy chodzenie przy nodze oraz wszelkie zwroty, ponieważ jego niedawna kontuzja kręgosłupa, usztywniła Tantusiowy chód i teraz robimy wszystko, by przywrócić psu poprzednią sprawność. Dlatego właśnie Iwona trenuje chód pijanego zająca, zwanego również tropem węża, żeby Tantek mógł obracać się we wszystkich kierunkach za parówką trzymaną w dłoni. Drug trenuje prawidłową pozycję przy nodze, co oznacza prawą łopatkę psa na wysokości kolana przewodnika, wysoko trzymaną głowę oraz sprężysty chód defiladowy. Nie jest to łatwe, szczególnie przy gabarytach Druga. Obydwaj chłopcy specjalizują się w tropieniu sportowym, na śladzie nie mają sobie równych. Udało nam się nakręcić film dokumentujący ich postępy. 



Nitro trenuje dzielnie aport oraz dokładne zmiany pozycji (z tylnymi łapkami nieruchomo tkwiącymi na ziemi). Nuuuuuda. Dla rozrywki ćwiczy zmiany pozycji w marszu, co jest o niebo ciekawsze, a przede wszystkim nagradzane w ruchu - piłeczką, a nie smaczkami, jak ćwiczenia stacjonarne. Milenka ćwiczy żebractwo. Jest w tym fenomenalnie dobra. Nitro z Milką próbują też zrozumieć zasady tropienia i grzecznie trenują pod okiem Iwony.


Ostatnią parę stanowiły nasze malinkowe dziewczynki. Chili już wszystko potrafi, więc tylko ćwiczy szybkość oraz dokładność wykonywanych ćwiczeń, natomiast dla Szui wszystko jest nowe. Potrafi już siedzieć i warować na komendę (bez gestu) oraz wytrwać kilka sekund w żądanej pozycji. Potrafi też pozostać na miejscu na odległość kilku kroków oraz dostawić się do nogi, za ręką ze smaczkiem. Ćwiczy też przywołanie - na razie prędkość i radość z biegu do przewodnika. Film z treningu.