niedziela, 22 grudnia 2013

Trening tematyczny: egzamin PT1


W gorącym, przedświątecznym okresie postanowiliśmy grupowo trochę ochłonąć na treningu. Kolejne weekendowe spotkanie było symulacją egzaminu PT 1. Pogoda była chłodna, ale nasze psy dzielnie podnosiły nam temperaturę ;)


Na placu stawialiśmy się parami, jak na prawdziwym egzaminie. Najpierw jest meldunek, czyli przedstawienie siebie i psa przed sędzią. Tutaj ogromną błyskotliwością wykazał się Nitro, który bezbłędnie rozpoznał Iwonę w roli sędziego i musiał siarczyście ją ucałować. W ogóle nie zrozumiał powagi sytuacji.


Po meldunku wykonywaliśmy kolejno ćwiczenia: chodzenie przy nodze na smyczy i bez smyczy, przywołanie do nogi, zmiany pozycji, aport, odbiegnięcie od przewodnika na komendę „biegaj” i przywołanie do nogi, odłożenie w pozycji siad i waruj oraz pokazywanie uzębienia. Na początek filmik instruktażowy. Jako rozproszenie psa o imieniu Iwona, wystąpili Faro Marshall Dogs ze swoją siostrą Szują :D


Najtrudniejszą rzeczą chyba dla wszystkich psów było dalekie odsunięcie nagrody w czasie. Na treningach  nagradzamy psy zaraz po skończonym ćwiczeniu, zdecydowanie częściej niż na takim symulowanym egzaminie. Dziś musiało im, w większości wypadków, wystarczyć dobre słowo.


Chili była zdecydowanie zdegustowana takim stanem rzeczy. Tanto, który przez kontuzję ostatnio rzadziej ćwiczył, zostawił dziś swój mózg w domu. Poziom jego ekscytacji nie pozwolił mu usłyszeć komend Iwony. Nitro pięknie chodził przy nodze, a Pera aportowała. Milenka jednak powinna była dziś zostać w domu i lepić pierogi, bo siedzenie na zmrożonej trawie było ponad jej siły.


Dużo pracy jeszcze przed nami, szczególnie wydłużanie jednostek treningowych, żeby poziom motywacji naszych psów nie spadał, gdy nagroda nie nadchodzi szybko i często. Nie brakowało jednak również pozytywnych elementów - Chili raczyła odbiec od Karo na 5 kroków na komendę biegaj, mimo kilku smaczków w kieszeni (zazwyczaj ma problem z odsuwaniem się od źródeł pokarmu) i ładnie zrobiła aport. Drug ładnie wysiedział po komendzie „zostań”, Pera pięknie zarzucała swoimi owczarzymi pośladkami na zakrętach i przy dostawianiu się przy nodze, a Nitro zmieniał pozycje w naprawdę przyzwoitym tempie. Zresztą, zobaczcie sami - oto film.



niedziela, 15 grudnia 2013

Trening tematyczny. Zostawanie.

15 grudnia 2013 roku, wciąż korzystając z bardzo przyjemnej pogody, zorganizowałyśmy trening, którego motywem przewodnim było zostawanie. Każdy z naszych psów jest na innym etapie zostawania. Najlepszy jest Tanto, który praktycznie ćwiczy już nie tylko zostawanie, ale nawet tzw. odłożenie, czyli jeden pies ćwiczy, a drugi leży i czeka na swoją kolej. To jest bardzo trudne  dla psa, ponieważ musi warować nawet wtedy, kiedy drugi pies jest nagradzany smakołykiem czy zabawką oraz ćwiczy aport. Ciężka sprawa, ale Tantos poradził sobie wybornie. Dodatkowo Tanto z Chili ćwiczyli meldunek.


Drugim najlepiej zostawianym psem jest Pera. Perka zostaje w żądanej pozycji nawet wtedy, gdy Aneta biega wokół niej, skacze, odchodzi przodem, tyłem, staje przodem do psa, tyłem do psa, a nawet gdy inny pies zerwie komendę i odbiegnie. Brawa dla Perełki!


Na trzecim, medalowym miejscu znajduje się Chili. Chilinka doskonale zostaje w pozycji "stój" na starcie w zawodach agility. Wtedy wystarczy pół minuty powstrzymania się od biegu, a potem zaczyna się zabawa. Dzisiaj Karo wymagała, by Chili pozostała w pozycji siad i waruj obok drugiego psa. Chili poradziła sobie znakomicie, nie zerwała komendy nawet wtedy, gdy drugi pies został już zwolniony z warowania.


Zasłonę milczenia spuścimy nad naszymi NiCowymi młodzieniaszkami - Drugiem i Nitrem, którzy radośnie wkroczyli ramię w ramię w okres dojrzewania i rządzą nimi hormony i emocje. Chłopcy zgodnie uznali, że zostawanie jest nudne i że dużo lepiej jest chodzić przy nodze, a już najlepiej, gdy można szarpać gryzak lub biegać za piłką. No panowie, czeka was wytężona praca, byście mogli dogonić grupowe koleżanki, bo o dogonieniu Tantka na razie nie macie co marzyć.


Nasza maskotka dzisiaj bawiła się w tropienie.


piątek, 13 grudnia 2013

Jak wychować szczeniaka i nie zwariować. Lekcja 1.

Spontaniczne decyzje są podobno najlepsze. Niecałe 2 tygodnie temu podjęłam spontaniczną decyzję- biorę kolejnego psa. Zaczęło się od niewinnej wizyty w zaprzyjaźnionej hodowli w której akurat były szczenięta.  Obejrzeliśmy szczeniaczki, oczywiście wszystkie były urocze. Szczególnie zwróciła moją uwagę jedna suczka, ale nie swoją urodą, bynajmniej ;) Miała na imię Furia, co wiele mówiło o tym jak się zachowuje.
Tydzień później jechała już razem ze mną do naszego domu wariatów. Początki zawsze są trudne dla szczeniaka. Jego świat staje na głowie, wszystko się zmienia. Mimo tego, że Szuja (postanowiłam jednak zmienić imię rodowodowe) straciła nagle swoje rodzeństwo, znane otoczenie to wkroczyła do mojego domu z podniesionym ogonem. Pierwsza noc była wyjątkowo trudna, bo wyspawszy się w samochodzie (dojechałam do domu późno, po 23)rozpoczęła eksplorację otoczenia, która trwała do 2:30 w nocy. Potem padła, jakby ktoś wyciągnął jej baterie, a ja mogłam się cicho wymknąć pod prysznic. 

Ponieważ miałam plan , że szczeniak będzie spał w klatce to już pierwszej nocy ułożyłam ją tam na kocyku. Była tak zmęczona, że nawet się nie obudziła. Klatka to bardzo wygodna sprawa, pewnie wielu osobom źle się kojarzy, ale to genialny wynalazek. Pies musi być nauczony pozostawać w klatce, musi się ona kojarzyć bardzo pozytywnie. Nie można zamykać w niej psa za karę. 

Pierwszej nocy już po 2 godzinach była pierwsza pobudka, wyczekałam moment w którym Szuja przez chwilę nie piszczała i wypuściłam ją z klatki, a potem na dwór, żeby mogła się załatwić. To istotny element uczenia psa zostawania w klatce- praktycznie każdy pies na początku będzie piszczał i szczekał. Wypuszczenie go w momencie, gdy drze się: „wypuśćcie mnie, wypuśćcie mnie!!” poskutkuje tylko tym, że bardzo szybko nauczy się, że odpowiednio głośne protesty pomogą mu się wydostać. Oczywiście malutki, słodziutki szczeniaczek płaczący w klatce może wydawać się bardzo biedny i nieszczęśliwy, ale tak naprawdę nic mu się złego nie dzieje. Po prostu małe psy, tak, jak małe dzieci wydzierają się, gdy czegoś chcą J Na początku zamykajmy szczeniaczka na chwilę, dosłownie parę minut, niech sobie śpi w klatce, gdy wraca ze spaceru i jest zmęczony. Musi to być jego miejsce odpoczynku, tak samo jak zwykłe posłanie dla psa, tyle, że ze ścianami. Zalety klatki można docenić, gdy pies zaczyna zmieniać zęby i gryźć co popadnie, ale przede wszystkim na wszelkich wyjazdach.  Można klatkę rozstawić, pieska schować -  pies jest bezpieczny i czuje się dobrze w „swoim” miejscu. My możemy spokojnie zostawić go np. w hotelowym pokoju i zjeść np. kolację bez zbędnego zaciskania pośladków na myśl o tym, że nasz Faficzek pożera właśnie drzwi.  To naprawdę bardzo wygodne, trzeba tylko sprawić, żeby pies lubił swoją klatkę. Mogą w tym pomóc np. zabawki typu Kong - z mocnej trwałej gumy, które można wypełnić jedzeniem i dać psu by sobie je pochłaniał w czasie, gdy jest zamknięty.

Poniżej linki do dwóch filmów z pierwszą i drugą lekcją  wchodzenia do klatki na komendę. Oprócz tego często zachęcam Szuję. by wchodziła do klatki i np. gryzła tam zabawki. Za każdym razem,  gdy wychodzę z domu daję jej do klatki Konga wypełnionego czymś pysznym. Pewnie trochę piszczy, ale zawsze jak wracam (po ok. 2-3 h) jest potwornie zaspana, a kong jest wyczyszczony do ostatniego okruszeczka.

Przyzwyczajanie do klatki - lekcja pierwsza i lekcja druga.

Karo.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Seminarium z Petrem Šolcem 03 - 05.01.2014

Po półrocznych rozmowach nareszcie udało nam się zaprosić czeskiego pozoranta do Polski! Zapraszamy na intensywny trening posłuszeństwa oraz obrony sportowej.
Szkolenie odbędzie się na boisku sportowym w Stanicy k. Gliwic.
Istnieje możliwość gryzienia na pełen kostium!
W przerwie zapraszamy na gorący poczęstunek oraz napoje!

Cena jednego dnia szkoleniowego 80 zł.

Seminarium będzie trzydniowe: od piątku 3 stycznia do niedzieli 5 stycznia 2014 roku

Zgłoszenia i wszelkie informacje dodatkowe proszę kierować na e-mail: iwkawasilewska@wp.pl lub telefonicznie 693-457-953
Noclegi :http://www.hotel-gracja.pl/

niedziela, 8 grudnia 2013

Grudniowy trening obrony sportowej


Dnia 7 grudnia 2013 roku odbył się w Stanicy trening obrony sportowej z pozorantem Michałem Wiśniewskim. Pogoda zdecydowanie nas nie rozpieszczała, orkan Ksawery od samego początku próbował nas zdmuchnąć z boiska. 


Mimo długiej przerwy w treningach obrony nasze psy poradziły sobie całkiem nieźle. Naprzeciw Michała stawały kolejno: Nil (OBG), Tako(OBT), Maja (bokser), Drug, Bombel, Nitro, Pera i Chili. Każdy miał inną strategię pokonania pozoranta: owczarki próbowały go zaszczekać, Bombel zaślinić, Chili dogonić, a Nitro wystraszyć na śmierć opinią krążącą o rottweilerach. Michał musiał nieźle się nabiegać, a wiatr całkiem skutecznie zakłócał komunikację przewodnicy - pozorant W przerwach można było chwilę odpocząć od Ksawerego i zimna, grzaliśmy się przy pysznej zupie i herbacie. 


Podczas odpoczynku wszyscy chętni mogli też powitać nowego członka naszej grupy- Furię Marshall Dogs (po domowemu Szuja), która dołączyła do stada Karo 2 dni temu. Szuja na szkoleniu chętnie ogryzała palce i nosy, a także kurczaka z zupy . Być może za jakiś czas stanie oko w oko z Michałem.


Gościnnie na treningu przebywały również obydwa psy Natalii z OBILandu - Dhoro oraz Uran Dorplant. Niestety nie mamy żadnych zdjęć dokumentujących to zdarzenie. Mamy jednak nadzieję, że zawitają do nas jeszcze nie raz i uda nam się naprawić ten nietakt.


Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie udokumentowali  treningu na filmie. Zdjęcia z tego postu zostały popełnione przez Agatę Listowską, na koniec pozostawiłam te najlepsze:





niedziela, 1 grudnia 2013

Trening zimowy w warunkach jesiennych

Dzisiaj - 1 grudnia 2013 - odbył się nasz pierwszy zimowy trening, chociaż pogoda okazała się być jesienna. Nawet słoneczko nas zaszczyciło swoją obecnością. Na chwilę. Z dzisiejszego treningu udało nam się nakręcić filmik. Pomimo słońca na niebie, temperatura oscylowała wokół zera, co skłoniło nas do refleksji nad tym jak się rozgrzewamy w zimowe wieczory. A gdzie grzeją się nasze psy? Najczęściej w łóżku. A my? No my wtedy musimy sobie znaleźć jakieś inne miejsce... Poniżej prezentujemy naszych psich sportowców w cywilu, jak nikt ich nie widzi :)

Bombel (Jeymie od Ivetki Vel-Om)



Chili Extra Temperament





Drug z Ječmínkova Kraje




Tantos (Grand Zagland)




Pera z Třešňáku

    
Nitro Nice And Lovely FCI




oraz ich mniej sportowe rodzeństwo:

Milena Hasiok Maszkieter  


Bunia vom Haus Essen



Amon Von Do Budy